Dziadoląg - Zbyszek Dobrzyński

Felietony, opowiadania, wiersze...

W XV-lecie Teatru Dzieci w Zgorzelcu

START DO BAŚNIOWEJ KRAINY

Byłem w teatrze. Na spektaklu w Dziecięcym Teatrze Baśni MDK w Zgorzelcu, na premierze nowej zabawo-gry WIELKA PROMOCJA, danej na scenie w dniu 7 listopada 2007 r. Czasu nie straciłem.

Byłem w zaczarowanym teatrze baśni tworzonym przez dzieci. Przez czternaścioro rozwijających się dziewcząt i chłopców, otoczonych grupą przyjaznych im osób dorosłych. Wszyscy oni miłują zabawę na scenie, wszyscy szanują siedzących na sali widzów, tych szczególnie dlatego, że w ich teatrze zaproszeni goście zawsze wypełniają widownię do pełna. Potwierdzam: bywałem wśród nich, widziałem. A licznych odbiorców sztuki wszak lubią wszyscy aktorzy, ci mali ze Zgorzelca też. Bo prawdziwi widzowie na widowni potrafią skwitować brawami każde "znoszone na scenie jajo", chociaż prawdą bolesną jest także, że potrafią głośnym rechotem wyśmiać każde potknięcie. Trudno, tak działa sprzężenie nadawców i odbiorców słowa, gestu i maski. To jest prawdziwy teatr.

Teatr baśni

Dziecięcy Teatr Baśni MDK w Zgorzelcu

Tym razem obsada spektaklu liczy 14 osób, po połowie dziewcząt i chłopców. Od maleńkiej, pięcioletniej Julki Owsik, po piętnastoletniego dryblasa Kubę Siekańskiego. Ten macho - Wielki Przewodnik Kosmiczny- już siódmy rok udziela się w teatrze dzieci. Dorósł w nim i zmężniał, debiutował w Trzewikach szczęścia Benedykta Hertza, sztuce reżyserowanej przez założycielkę zespołu Alicję Stankiewicz. Utworzyła ona zespół 15 lat temu, prowadziła go do 2005 roku. Po opuszczeniu Zgorzelca kontynuację tradycji jej Teatru Baśni przejęła udanie Hanna Wieklińska (Kustosz). Samodzielnie wystawiła już drugi program z czterech przez siebie wyklikanych dla zgorzeleckich dzieci. Były to: Krasnale..., 2002; Smoki, 2003; Mamo, zamieńmy się, 2006 i aktualnie Wielka promocja.

Wyobraźcie sobie państwo Kosmos, a w nim jeden z wielkich układów z planetami krążącymi wokół słońca. Wśród nich jedynie Ziemia tętni jeszcze jakimś tam życiem. Smutnym życiem, niegodziwym, wypaczonym, jak wszystko co nas otacza. Okaże się, że przez minione miliony lat Ziemianom "wyniszczono powłoki duchowe". Ale gdy tylko zapada mrok na widowni - widzowie rozpoznają w kolorowych światłach bliską sobie krainę, ba! - nawet miasto bliskie i jego supermarket z nachalnymi reklamami nadawanymi z INFORMACJI przez głośniki.

Akcja spektaklu toczy się na kilku planach. Oto w laboratorium kosmicznym podsłuchujemy rozmowę o sensach i bezsensach. W wielgachnym markecie podglądamy zakupy Ziemian, najśmieszniejsze w chwilach wciskania ludziom bzdetów. W pojeździe kosmicznym UNIWERSYUM spotykamy kosmitów niosących pomoc zagrożonym. Wśród scen końcowych, chłopiec badany w gabinecie psychologa pierwszy nawróci się na dobro, i to on będzie jego nosicielem wśród bliskich mu ludzi. Jest co oglądać, gorzej słychać (szczególnie w dalszych rzędach widowni). W antrakcie trzy ładne dziewczęta ładnie tańczą z koszykami sklepowymi, a w kolejnych przerwach między obrazami dociera do widzów doskonale dobrana muzyka. Melodyjna, cicha, uspakajająca, pozwalająca dorosłym na refleksje. Wszystko kończy się dobrze; młodzież otrzymuje czerwone serca, domyśliłem się, że symbolizujące miłość i mądrość. Aktorzy dzielą się nimi. Wszystkich łączy dobro powracające do naszych, znaczy widzów, serc. Społeczność Ziemi zostaje uratowana. Udana to lekcja patriotyzmu globalnego. Morał opowieści staje się możliwością bliską. Widzowie bija brawo. Na koniec autorka i realizatorka pomysłu przedstawia wszystkich wykonawców. Zasłużyli na pochwałę za występ i podziękowania za wielotygodniowe trudy na próbach, co niniejszym czynię w imieniu grona dorosłych widzów, wśród nich rodziców małych artystów. Rozmawiałem z kilkoma po spektaklu. Oprócz wyrażanych dobroci zgodziłem się z uwagą, że scenki z marketu grane przez dwóch chłopców ocierały się o granicę wulgarności i w przyszłych prezentacjach powinny być stonowane. Mnie natomiast bardziej raziła całkowita spontaniczność ruchu scenicznego, która wśród aktorów jest zwykle opanowywana. Nawet improwizacje wymagają profesjonalnych umiejętności, które zdolni wisusi z Teatru Baśni nabędą wraz rozwojem swoich talentów. Z pewnością wie już coś o tej tajemnicy zawodu wyróżniający się w grupie Mateusz Skrzypacz (z Jerzmanek) wybrany na castingu do (nakręconego już) filmu o przyjaźni dwóch chłopców - Polaka i Niemca. Reszta grupy brała udział w scenach zbiorowych. Cieszymy się z wspólnego ich sukcesu i oczekujemy na zapowiedzianą projekcję filmu.

Teatr baśni

Premiera nowego spektaklu WIELKA PROMOCJA

Zgorzelecki Teatr Baśni nie jest jeszcze teatrem w encyklopedycznym znaczeniu, choć spełnia jego wymogi. Mamy w nim aktorów i widzów. Mamy ciekawy scenariusz z ambicjami literackimi i pomysłową, prawdziwą scenografię. Całość rzeczy jednak rozumiana jest przez twórców i autorkę wydarzenia Hannę Wiekińską przede wszystkim jako "zabawa dzieci w teatr", zabawa, która - jak głosiła Alicja Stankiewicz "bawi, uczy i wychowuje". W działaniach ku doskonałości. Ta konwencja jest do przyjęcia. Jest nawet pożądana, bowiem zakłada wychowywanie widzów do akceptacji sztuki i jej tworzenia, a zdolniejsze jednostki zachęca do czynnego udziału w przyszłym ich życiu. Dzisiaj (A.D. 2007), w okresie niespotykanego wcześniej skomercjalizowania życia społecznego, większość rodzin zmuszonych jest do "liczenia się z każdym groszem". Kto wtedy myśli w domu o wychowaniu dzieci dla piękna i wzruszeń, kiedy nie starcza bliskim na przysłowiowy chleb i "coś do niego"? Dlatego trzeba nam takich współczesnych "siłaczek" jak Hanna Wieklińska, niosąca dzieciom w swej pasji, poza pracą zawodową, zachętę do rozwoju uczuć wyższych niż tylko potrzeby zaspakajania fizjologicznych głodów. Jej dziękuję w imieniu społeczności, w której działam. Dyrekcji Miejskiego Domu Kultury dziękuję za stworzenie warunków do pracy tak aktywnej grupy społecznej. Listę wymienionych twórczyń programów uzupełniam, dziękując za wysiłek twórczy - autorce scenografii Agacie Szmigiel, inżynierom techniki teatralnej Jackowi Kadłubickiemu i Adamowi Fitasowi, a także całej ekipie technicznej - panom Krzysiowi, Julianowi i Zbyszkowi. Wasz wszystkich trud zamienił się w radość dzieci. Tych ze sceny i tych z widowni. Niech im śmiech da zdrowie.

Dziadek Zbyszek Dobrzyński

 

[«wstecz | góra | dalej»]

STRONA GŁÓWNA | JESTEM SOBĄ | FELIETONY, OPOWIADANIA, WIERSZE... | KSIĄŻKI | Z OSTATNIEJ CHWILI | KONTAKT | WEBMASTER | KATALOG

LINKI SPONSOROWANE
ortopeda Szczecin | odżelaziacze | rozkład PKP | chrzciny Wrocław | fiat 500

ingrid baza pod makijaż | kichanie | rolki tempish | fotografia ślubna rzeszów | przetarg obsługa prawna