Dziadoląg - Zbyszek Dobrzyński

Książki

Od początku na nowym

Okładka Od początku na nowymOkładka Od początku na nowym

Fragmenty książki

WSTĘP
Herb Zgorzelca

"W wyniku ustalenia w Poczdamie w 1945 roku powojennych granic państwowych w Europie Nysa Łużycka rozdzieliła graniczne miasto na dwie części. Po lewym brzegu rzeki miasto Grlitz pozostało w granicach (od 1949 r.) Niemieckiej Republiki Demokratycznej, w którym uznawano nadal herb nadany przywilejem cesarza Zygmunta z dn. 28 sierpnia 1433 roku i udostojniony drugim dyplomem herbowym cesarza Karola V z dn. 2 października 1536 roku. W leżącym po prawej stronie rzeki granicznej polskim Zgorzelcu znak miejski został oparty na wzorze najstarszych pieczęci miejskich z końca XII i początku XIV wieku. Przy zachowaniu struktury godła i jego składowych motywów wprowadzono tylko jedną zmianę: orła margrabiów brandenburskich (będących właoecicielami miasta w XIII wieku) zastąpiono orłem Piastów dolnooeląskich (których przedstawicielem był Henryk - książę Jaworski, właściciel Zgorzelca w latach 1314-1329)" (koniec cytatu z dokumentu).

Dzisiejszy HERB ZGORZELCA polskiego miasta kresowego na granicy nad Nysą i Odrą przyjęty został w 1960 roku. Jest on przedstawiony na barwnej planszy w wydawnictwie "MIASTA POLSKIE W TYSIĄCLECIU" (tom II, s. 600, plansza CXXIII), stamtąd pochodzą "przewodnie barwy miejskiej flagi: tło tarczy herbowej niebieskie, mury i baszty srebrne (białe), tło tarczy na tle murów złote (żółte) - z uwagą: stalowa barwa hełmu i skrzydła orłowego - jako składowych elementów zdobniczych wzbogacających całooeć godła - nie należy do barw przewodnich".

Na podstawie powyższej opinii prof. dr Mariana Haisinga z dn. 7.07.1987 r. Miejska Rada Narodowa w Zgorzelcu podjęła we wrzeoeniu tegoż roku uchwałę (nr XXIII/95/87) zatwierdzającą BARWY FLAGI MIEJSKIEJ w kolorach: "niebieski (u góry), żółty (u dołu), przedzielone pasem koloru białego, ułożone w poziomych, równoległych pasach".

[do góry]

ZGORZELEC POLSKI

(gawęda o początkach historii miasta)

ZGORZELEC jest miastem polskim od zakończenia II. wojny światowej 8 maja 1945 roku. Historyk Roman Zgłobicki tak odnotował ten istotny moment w swojej książce opisującej losy jeńców więzionych w Stalagu VIII A: "7 maja do Zgorzelca zbliżała się Armia Czerwona(...) Pierwsze patrole radzieckie pojawiły się mieście 8 maja o godzinie 600...". Jednakże władze nad wschodnim rejonem terytorium miasta przejął pełnomocnik powiatowy Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów RP dla spraw Gospodarki dopiero 21 maja, co dokumentuje publikowana w poniższym tekście skanowana kopia dokumentu.

6 lipca 1950 roku w polskim mieście oddzielonym graniczną Nysą Łużycką od 880-letniego wtedy Görlitz podpisano układ "o wytyczeniu ustalonej i istniejącej granicy państwowej między Polską a Niemcami" potwierdzający decyzje konferencji poczdamskiej. W dwadzieścia lat później, 7 grudnia 1970 roku także Republika Federalna Niemiec uznała granicę wzdłuż Odry i Nysy, co dokumentuje podpis kanclerza Willy Brandta złożony w Warszawie pod układem "o podstawach normalizacji stosunków między PRL i RFN", w którym "obie strony zrzekły się stosowania przemocy lub groźby jej użycia". Przypomnę, że po obaleniu muru berlińskiego oba te akty umożliwiły podpisanie w 1990 roku w Warszawie traktatu granicznego potwierdzającego nienaruszalność zachodniej granicy Polski oraz podpisanie w 1991 roku w Bonn traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy. Przytoczone wyżej dokumenty stanowią podwaliny prawne, polityczne i moralne pod budowę trwałego porozumienia między Polakami i Niemcami.
Czas było zapomnieć o wojnie, nie sposób jednak nie pamiętać o jej następstwach:

Wschodnie przedmieście leżące po prawej stronie rzeki stało się polskie, choć początkowo władzę nad całym obszarem, łącznie z lewobrzeżnym Görlitz stanowiła jedna radziecka Komendantura Wojenna. Krótko przed nadejściem oddziałów frontowych mosty łączące obie części miasta zostały wysadzone, wobec czego saperzy Armii Czerwonej musieli przerzucić prowizoryczny most pontonowy.

ZDERZENIE Z NIEZNANYM

Pierwsi Polacy stanowiący grupę operacyjną nr 393 Komitetu Ekonomicznego Rady Ministrów przybyli do Zgorzelca już 10 maja 1945 roku. Ich zadaniem było przejmowanie zakładów przemysłowych w 35. obwodzie okręgu administracyjnego Dolnego Śląska. Dwa dni później przyjechała 17-osobowa grupa operacyjna z Pełnomocnikiem Obwodowym Rządu Rzeczypospolitej Polskiej (Witoldem Janiszewskim, późniejszym pierwszym starostą).
W końcu maja 1945 roku do tej grupy pionierów dołączyli wojskowi z 35. pułku 7. dywizji piechoty 2. Armii Wojska Polskiego. W Zgorzelcu zaczynała się Polska.

Polska Komenda Wojenna czuwała nad bezpieczeństwem mieszkańców. Ilość ich wzrastała. Zapis w "Kronice Miasta Zgorzelice" stwierdza, że w sierpniu 1945 roku zameldowanych było w mieście 1.565 mieszkańców, w tym 1.200 Niemców i ponad 50 ludzi z kilku innych nacji (Rumunów, Żydów, Rusinów i in.). Poza nimi 3.000 Niemców czekało na przejście graniczne, a w blokach zajętych przez Państwowy Urząd Repatriacyjny (PUR) ponad 2.000 Polaków "czekało na przydział pracy i objęcie gospodarstwa". Trwało okrutne przemieszczanie ludzi.

Danuta Antosik, autorka opracowania naukowego "Zarys dziejów miasta w latach 1945 - 1975" podaje: "w czerwcu 1945 roku przez most graniczny na Nysie Łużyckiej płynęła fala rodaków z Zachodu: szli (oni) dzień i noc z walizkami, wózkami, albo tylko z własnym życiem, przeciętnie 350 do 400 osób dziennie". Jednocześnie wysiedlano ludność niemiecką. Działania były początkowo chaotyczne, bezplanowe. Do punktu granicznego w Zgorzelicach napływało z głębi kraju dziennie około 1.000 Niemców. W grudniu zamknięto granicę. Prowadzono ewidencję chętnych do jej przekroczenia. Planową "akcją repatriacyjną" prowadzono od lipca 1946 roku. Wtedy odjechał pierwszy transport, w październiku następny, we wrześniu 1947 roku kolejny, później było ich jeszcze kilka... W grudniu 1948 roku w Zgorzelcu mieszkało już tylko 83 mieszkańców narodowości niemieckiej.

Autor pamiętnika "Mój Zgorzelec" Jan Bohdan Gliński - pierwszy polski lekarz, naoczny świadek tamtych dni pisał: "przez Zgorzelec ciągnęły w spokoju niekończące się kolumny pieszych. Szli tak z Lubania, Gryfowa, Jeleniej Góry, a z dalszych stron byli wywożeni pociągami przez Kaławsk (Kohlfurt)". Według danych PUR w latach 1945-1949 przez graniczny punkt kontroli repatriowano za Nysę 96.500 Niemców. Kierowano ich przede wszystkim do sowieckiej strefy okupacyjnej, choć także i do stref zachodnich. J. B. Gliński odnotował w pamiętniku: "ogółem z terenów Polski wysiedlono ok. 2 milionów Niemców".

Równolegle prowadzono akcję osadnictwa ludności polskiej. Reemigranci z Zachodu powracali przez Zgorzelice do kraju przechodząc wspomnianym mostem wojennym. Byli to Polacy wyrywani w czasie okupacji ze swoich ojcowizn i wywożeni na Zachód na przymusowe roboty w niemieckim przemyśle, wchłaniającym każdą siłę roboczą zdolną do niewolniczej pracy i do bauerów potrzebujących parobków w miejsce mobilizowanych ich dotychczasowych pracowników rolnych. Wracali z nimi niedawni więźniowie z oswobodzonych obozów w Dachau, Buchenwaldzie i innych okrutnych miejsc koncentracji, także ludzie wyzwoleni z więziennych lagrów i stalagów wojskowych. Większość z nich spieszyła do domów i tylko na krótko zatrzymywała się w nadgranicznym mieście, ale były wśród nich jednostki upojone wolnością, które z własnego wyboru nad Nysą zostawały.

Ze Wschodu nad nową zachodnią granicę Polski przyjeżdżali repatrianci zza Bugu, a wraz z nimi osadnicy wojskowi, ci zdemobilizowani żołnierze "idący na Zachód... - jak śpiewano w piosence - ...szlakiem Wielkiej Niedźwiedzicy". Podążali tu ufając szansie na nowe i chyba lepsze, bo przecież już raz zwyciężone przez siebie życie. Inni przesiedleńcy z różnych regionów Polski wędrowali tu za chlebem, w większości uciekając od głodnego wczoraj. Najczęściej przywoziły ich towarowo-bydlęce wagony wysyłane z województwa rzeszowskiego i z bliskich mu wschodnich powiatów granicznych.

Losy kilkunastu przybyłych tu wtedy dzisiejszych mieszkańców Zgorzelca i jego okolic przedstawione są w drugiej części książki. Poza początkowym wspomnieniem o wielkim kompozytorze francuskim Olivierze Messiaen, które jest wyrazem hołdu wobec Niego i wszystkich więźniów Stalagu VIIIA - opisy pozostałych sylwetek przedstawiają ludzi pragnących tworzyć nad Nysę Łużycką przyszłą Ojcowiznę swoich dzieci i wnuków.

POCZĄTKI PAŃSTWOWOŚCI

Przekazanie miasta Zgorzelice polskim władzom administracyjnym nastąpiło 21 maja 1945 roku (na datę wskazują publikowane w tekście, zastrzeżone przed laty xero-dokumenty udostępnione autorowi przez b. naczelnika miasta Zgorzelec pana mgr E.M.). 25 maja zorganizowano Starostwo Powiatowe, a jego Powiatową Radę Narodową powołano w październiku 1946 roku. Pierwszym jej przewodniczącym został notariusz Stefan Kohen-Marcinkiewicz ze Stronnictwa Demokratycznego, prezes Sądu Grodzkiego (działającego od lutego tegoż roku). Kazimierz Prosyniak - specjalizujący się w prawnej interpretacji założeń i działań organów administracji państwowej, odnotowuje w swoim opracowaniu " Powiat Zgorzelecki - historia i teraźniejszość", że z dniem 1 lipca 1946 roku zniesione zostały Urzędy Pełnomocników Rządu, a w ich miejsce powołani zostali Starostowie, w latach 1946 - 1950 w powiecie zgorzeleckim kolejno: Julian Gawroński, Stanisław Watras, Stanisław Rzeszutko. Sześć lat później, 1 lipca 1950 roku zniesione zostały Starostwa Powiatowe, a ich funkcję przejęły Powiatowe Rady Narodowe. Natomiast miejska władza Zgorzelca ukonstytuowała się 11 grudnia 1946 roku.
Dzięki staraniom działaczy Polskiego Związku Zachodniego w maju 1946 roku, uporządkowane zostały nazwy polskich miast i osiedli w powiecie. Zmieniono wtedy między innymi nazwy Zgorzelice na Zgorzelec, Rychwald na Bogatynię, Kaławsk na Węgliniec...

W "Kronice miasta Zgorzelice" zachowanej w zbiorach Muzeum Osadnictwa Wojskowego w Lubaniu Śląskim znajduje się zapis o początkach współpracy między cywilnymi władzami obu "bliźniaczych" miast, nie wolnej jednak od nadzoru wojskowego wschodniego alianta: "Pierwsze zebranie porozumiewawcze przedstawicieli Zgorzelic i niemieckiego Zarządu Miejskiego Zgorzelice-Zachód, odbyło się 15 marca 1946 roku. Udział wzięli m.in. ze strony polskiej - starosta Julian Gawroński, burmistrz Czesław Domicz i kierownicy służb miejskich, ze strony niemieckiej - burmistrz Prewzel i dyrektor Handtke. Obecny był. kpt. Penigin - przedstawiciel władz sowieckich." (...).

Na południu powiatu zgorzeleckiego, ponad dwadzieścia kilometrów od miasta wzdłuż Nysy Łużyckiej funkcjonował (od 1904 roku) kombinat węgla brunatnego Hierschfelde. Rzeka graniczna rozdzielała jego zakłady. W wyniku układu zwycięskich aliantów w Poczdamie po prawej, polskiej stronie rzeki pozostała kopalnia we wsi Turoszów, po drugiej, lewej stronie Nysy - elektrownia, brykietownia i warsztaty. W ostatnich dniach wojny w okolicy tej nie było żadnych walk, co umożliwiło, zaraz po jej zakończeniu, utrzymanie w ruchu elektrowni o mocy 150 MW. Jednakże polskiej załogi jeszcze tam nie było. Złoże eksploatowali więc dotychczasowi fachowcy pod nadzorem radzieckim . Pierwsi polscy górnicy dotarli przez Zgorzelec do kopalni "granicznej" dopiero w październiku 1946 roku. Byli to strażnicy z kopalni "Dębieńsko" z Konradem Duszą, późniejszym dyspozytorem w "Turowie" (jego imię nosi jedna z ulic na osiedlu XXV-lecia KWB "Turów" w Zgorzelcu - uw.aut. ).
Rozpoczął się werbunek załogi. Ludzie napływali z różnych stron. Najwcześniej przybyli do Bogatyni Łotysze i ludzie z Białorusi zesłani tu w czasie wojny na roboty przymusowe. Ze Wschodu ciągnęli osadnicy wojskowi z obu armii Wojska Polskiego. Dalszą grupę stanowili reemigranci z Francji, Belgii i Niemiec. W pamiętniku cytowanym w kronice kopalni "Turów" znajdujemy takie wyznanie: "Najgorzej było (mi) rozumieć, co każdy pracownik chciał ode mnie, ponieważ posługiwali się oni różnymi językami. Przeważał niemiecki, ale dużo było Francuzów, Ukraińców, Białorusinów, Czechów, a nawet był jeden Belg i jeden Rumun. Często zdarzały się momenty, że grupa pięciu mężczyzn nie mogła dojść do porozumienia...". Po odstąpieniu władz wojskowych od przesadnej czujności wobec cywilów zmniejszyły się rygory w "pasie granicznym" i część przybyszów mogła przenieść się do powiatowego miasta. W połowie lat sześćdziesiątych prócz wymienionych internacjonałów mieszkały w nim rodziny żydowskie, cygańskie, macedońskie, znałem też jedną węgierską, a w klubie górniczym spotykałem zatrudnionego w nim Turka. Większość tych ludzi spolszczyła się i wtopiła w społeczność lokalną.

Na początku 1950 roku przyjechało do Zgorzelca ponad 14.000 Greków uciekających z ojczyzny przed ofensywą faszystowskich wojsk greckich. Oddzielone od rodziców dzieci znajdowały się pod opieką Ministerstwa Oświaty. Przybyły one nad Nysę z punktów zbornych zlokalizowanych w państwowych domach dziecka w Lądku Zdroju, Solicach (Szczawnie) i w Bardzie Śląskim. W Zgorzelcu umieszczono je w "białych koszarach" zwolnionych przez wojsko i przystosowanych do potrzeb trzytysięcznej gromadki. Dorosłymi emigrantami spod Aten, Pireusu i Salonik opiekował się w Polsce Fundusz Wczasów Pracowniczych. Realizował on podjętą przez państwo polskie "akcję specjalną". Przybyszom udostępniono mieszkania w Zgorzelcu wzdłuż ulic Ignacego Daszyńskiego i Warszawskiej (za Ośrodkiem Zdrowia). Wśród tych nowych mieszkańców miasta było 6.800 osób zdolnych do pracy, 2.000 starców i 1.800 inwalidów. Po latach losy ich rozwiązała zmiana rządów w Grecji. Wiele rodzin wyjechało wtedy z Polski, ale spora też grupa Greków wybrała ją za swoją drugą ojczyznę. Pamięć o udziale Greków w pionierskich działaniach w Zgorzelcu nad Nysą Łużycką utrwala tablica pamiątkowa wmurowana w ścianę Urzędu Miejskiego przy ul. ks. Bolesława Domańskiego 7, którą w obecności ambasadora Grecji w Polsce uroczyście odsłonięto 15 września 1996 roku (...).

Od sierpnia 1945 roku funkcjonował w Zgorzelcu Inspektorat Szkolny. 10 września otwarto pierwsza polską Publiczną Szkołę Powszechną nr 1, później jej dwuklasową filię w dzielnicy Ujazd (długo zwanej Moys). Równocześnie z polską szkołą zorganizowano w niej dwie klasy dla dzieci niemieckich (istniały one od stycznia 1946 roku, do czasu przesiedlenia ich rodziców w głąb Niemiec). Od listopada funkcjonowało także czteroklasowe gimnazjum powstałe z inicjatywy oficerów WP. Już w roku szkolnym 1947/48 było ono pełną szkołą średnią z klasami licealnymi.

W maju 1945 roku nie istniały jeszcze w Zgorzelicach żadne tradycje polskiej kultury. Przybysze nad Nysę Łużycką przywozili w bagażu doświadczeń swojego życia utrwalone w pamięci obrzędy i zwyczaje praktykowane w poprzednich wspólnotach. Najczęściej wynoszono je z domów rodzinnych. Z nich wynikały nowe formy zachowań powstające ze ścierania się tych poprzednich i zastanych. Tak przetwarzane w codziennych kontaktach między ludźmi przenikały do nowo tworzonych rodzin i do nawiązujących się społeczności sąsiedzkich...
Górujący nad parkiem - dzisiaj imienia ks Jerzego Popiełuszki - obiekt Miejskiego Domu Kultury budowany był w latach 1898-1902 wg projektu prof. Hugo Behra. Z założenia była to "Górnołużycka Hala Pamięci" (Oberlausitzer Gedenkhalle) wznoszona wraz z Muzeum Cesarza Fryderyka dla uczczenia zjednoczenia Niemiec, jako pomnik polityki imperialnej cesarstwa. Fasadę obiektu zdobią rzeźby Hugo Lederera, zaś fryz ozdobny belkowania jest dziełem rzeźbiarza Schnaudera z Drezna. Otwarcia gmachu dokonał sam Wilhelm II (z Hohenzelerów, wnuk Wilhelma I-szego, cesarza od 1871 roku) czcząc tym gmachem-pomnikiem zwycięstwo nad Francją. W muzeum znajdowała się galeria obrazów, ekspozycja wykopalisk i zabytków kultury górnołużyckiej, wystawy starych druków, zbiorów monet, wytworów rzemiosła artystycznego i ceramiki, a po pierwszej wojnie światowej także eksponatów oręża różnych państw. Po wkroczeniu do miasta Armii Czerwonej i następnie po przejmowaniu jego prawobrzeżnej części przez władze polskie (reprezentowane początkowo przez ludzi w większości umundurowanych) w budynku tym pierwszą polską instytucją było kasyno wojskowe. Od 1 lipca 1948 roku w obiekcie tym, wszak muzealnym, rozpoczął działalność Powiatowy Dom Kultury, a od maja 1975 r. Miejski Dom Kultury (...).

Od maja 1946 roku Zgorzelec stał się siedzibą powiatu w województwie wrocławskim. Tworzyło go dziewięć gmin: dwie miejskie (Zgorzelec i Bogatynia) oraz siedem wiejskich, skupiających 82 gromady. Trzeba było pokonywać wiele trudności wynikających z powojennego oderwania tych ziem od ich poprzednich regionów. Na przykład jednym z tego skutków były zastane przez Polaków, zupełnie nieprzydatne w nowej rzeczywistości politycznej poniemieckie układy komunikacyjne. Przybysze musieli więc tworzyć nowe połączenia. Pierwszą komunikację kolejową z Lubaniem uzyskano w grudniu 1945 roku, z Jelenia Górą w 1946 roku, zaś samochodową z Legnicą we wrześniu, a z Wrocławiem w październiku 1945 roku. Powiat zgorzelecki był w następnych latach znaczącym ośrodkiem gospodarczym i kulturalnym, z przewagą przemysłu górniczo-energetycznego, bawełnianego i winiarskiego w Bogatyni, maszynowego i papierniczego w Zgorzelcu, szklarskiego w Pieńsku i z ważnym węzłem kolejowym w Węglińcu (...) Zgorzelec był i jest znaczącym ośrodkiem przemysłowym Województwa Dolnośląskiego. Jego panoramę gospodarczą tworzyły i nadal tworzą ważne w swoich branżach zakłady przemysłowe i usługowe, państwowe, spółdzielcze i coraz liczniej powstające i rozwijające się firmy prywatne.

Dorobek kultury materialnej miasta wzbogacają zgorzeleckie pomniki. Jednym z nich jest "ORZEŁ PIASTOWSKI" dłuta Józefa Potempy z Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, odsłonięty 6 maja 1978 roku. Bryła symbolizuje ptaka osiadającego na słupie granicznym, patrzącego na Zachód z dumą i nadzieją. Rzeźba ta góruje nad płytą cmentarza Bohaterów 2. Armii Wojska Polskiego. Ofiarę ich krwi dokumentuje 3.392 groby, w których spoczywa 3.420 poległych żołnierzy polskich. Zginęli oni wiosną 1945 roku w czasie forsowania Nysy Łużyckiej i później w drodze na Drezno i pod czeski Melnik. Ich imię nosi Zespół Szkół Zawodowych, którego obiekty stanowią integralną część pomnika pamięci o bohaterach.

Drugą znaczącą rzeźbą jest "POMNIK MILLENNIUM" odsłonięty 11 listopada 2000 roku, autorstwa Vahan Bego - Ormianina zaprzyjaźnionego ze Zgorzelcem. Te dzieło wyraża krzyż słowiański odzwierciedlający charakter polskiego i chrześcijańskiegoprzygranicznego grodu-symbolu, który Polacy wnoszą do wspólnoty EUROPAMIASTA.

Znakami czasu są też odsłonięty 22 lipca 1976 roku obelisk wzniesiony na terenie byłego obozu STALAG VIIIA wg pomysłu francuskiego kombatanta płk Jean Ollier'a, wykonany przez artystę Tadeusza Dobosza, oraz płaskorzeźba WAZE (Wyraz Artystyczny Zjednoczonej Europy) umiejscowiona na starym elewatorze po polskiej stronie rzeki granicznej, odsłonięta 5 maja 1998 roku dla upamiętnienie proklamacji EUROPAMIASTA przez samorządy miast Zgorzelec i Görlitz.

Uwagę turystów absorbuje ogrom nowoczesnej bryły architektonicznej kościoła pod wezwaniem św. Józefa Robotnika przy ul. ks. Jana Kozaka (b.Groszowej) W 1991 roku odbyła się w nim konsekracja dzwonów; trzeci z nich nazwano imieniem św. Jana, także dla upamiętnienia imienia ks. Kozaka - inicjatora i budowniczego tego pomnika katolicyzmu polskiego na zachodnich rubieżach RP. 14 października 1995 roku, w obecności byłego prezydenta RP Lecha Wałęsy, w kościele tym odprawiona została msza święta w intencji "50-lecia administracji kościelnej na Ziemiach Zachodnich" koncelebrowana przez biskupów polskich i niemieckich (...).

W kwietniu 1996 roku spotkały się dwa samorządy dwóch społeczności miejskich Görlitz i Zgorzelca. Ich wspólną sesję prowadził przewodniczący Rady Miejskiej - Andrzej Kozak. Jako pierwsi głos zabrali Nadburmistrz Görlitz Mathias Lechner i Burmistrz Zgorzelca Feliks Sawicki. Stanowisko społeczności zgorzeleckiej przedstawił Marek Moszczyński - współprzewodniczący Komitetu obchodów 925-lecia naszych miast w latach 1071-1945-1996. Wszyscy wypowiadający się byli jednomyślni, że "europejski proces integracji odbywa się przede wszystkim w przygranicznych regionach państw", w których zdaniem polskiej racji stanu "granice muszą się stać pomostami". W oddzielnych głosowaniach obu samorządów jednomyślnie przyjęto "Wspólne oświadczenie miast Zgorzelca i Görlitz" oraz roboczy aneks do "umowy o współpracy partnerskiej pomiędzy miastami". W chwili pisania tej gawędy w 1996 roku społeczność lokalną Zgorzelca tworzyło ponad 37.000 jego stałych mieszkańców i ponad 600 osób zameldowanych w mieście czasowo. W cztery lata później, w końcu roku 2000, było nas na stałe zameldowanych 35.770 osób, czasowo 676 (...).

Zgorzelec zaprasza Gości. Każdego dnia. Warto go odwiedzić, szczególnie wiosną gdy zazielenią się coraz bardziej zadbane parki i gdy na stawy wypłynie różnorodne ptactwo wodne. Albo latem gdy w ogródkach przed domami zakwitną już kwiaty, a gdzieniegdzie wabić będą zapachem kiście płatków magnolii. Warto też przejść na drugą stronę mostu granicznego, by zwiedzić tam zadumane zabytki długowiecznego Görlitz i patrząc stamtąd na prawy brzeg Nysy Łużyckiej zobaczyć piękno nowego miasta wyrastającego nad starówką wspólnej niegdyś aglomeracji, w przyszłości wspólnego EUROPAMIASTA...

 

[«wstecz | góra | dalej»]

STRONA GŁÓWNA | JESTEM SOBĄ | FELIETONY, OPOWIADANIA, WIERSZE... | KSIĄŻKI | Z OSTATNIEJ CHWILI | KONTAKT | WEBMASTER