
W POSZUKIWANIU ZAGUBIONEJ TOŻSAMOŚCI
"Syn - minie pismo, lecz ty spomnisz, wnuku ..."
[Cyprian Norwid, 1858 r.]
Wybuchł spór w szkolnym roju:
- staroć On - czy jutrznia?!...
Cytat zagłuszał cytat, piękno wrzawy trwało
przerwane rytmem rap-u, gdy ktoś nieopatrznie
stuknął w radio,
a ono - współcześnie zabrzmiało.
Odtąd myśl o słów tęczy nie daje spokoju,
każąc sercu rozumieć młodych, którym chce się.
Mało ich pośród stosów chleba powszedniego:
- Co im dzisiaj Świat daje?
- Co im Czas przyniesie?! ...
Proste - stało się wzniosłe,
ludowe - człowiecze,
lecz Szatan jakiś oto złamał Krzyż na wieży! -
drzewce, przy którym polską chorągiew wiązano...
Nędza.
Muzy zamarły!
Bruk książkami szczerzy...
Wolność! - okrzyk z barykad -
mit wszelkich nadziei,
jednym się niczym ziścił
drugim jutrem śnionym;
liże Historia łapy wpatrzona w te śmieci,
z których wystaje więcej kości niźli życia,
lecz z ziaren co zostały zwarte w jednym KŁOSIE
myśl następcom przekaże. Puste źdźbło usycha.
Owszem - był zew!
I słowa zastąpiła praca.
Był zryw zbiorowy - - w nim zaś iskry heroizmu! - -
Pod czaszką myśli duszą,
męczą wizje czarne...
Dziad zmęczony i Ojciec.
Wnuki oszukane.
Im złoto-pszczoła Polska szanse przędzie przecież,
proste, lecz nie prostackie - jak te z gabinetów
wskazanych pięścią z tłumu wychudzonej ręki,
z ściśniętym tekstem pieśni znalezionej w Księdze.
Tam nad Wisłą stan nowy rośnie Po-nad-stany! -
gardzący każdym innym kto bez domu-włości,
wśród nich wnuk Kołodzieja, jakże zawiedziony -
ten co na lekcji mówił o Twym życiu prostym.
Za a r c y d z i e ł a Wieszczu składamy Ci dzięki,
za tarczę, która broni,
za języka tchnienie...
Prawdę Twą dziś odkrywa młode pokolenie
znajdując w dyskach twardych
norwidowskie Księgi.
[Fragmenty utworu Kłos;
w 180. rocznicę urodzin Cypriana Kamila Norwida]
(fragment wiersza)
Druga dziecina.
Spójrzcie -
jakie piękne jest nasze życie,
Jaki piękny jest każdy jego dzień,
Wystarczy z okna wyjrzeć na swoja ulice
I popatrzeć na rzucony domu cień,
Uczuć na sobie ciepły promyk słońca,
Lub choćby jedną czystą deszczu łzę...
Piękne jest nasze życie
i żyć można pięknie,
Jeśli umie się,
a można umieć gdy się chce.
Codziennie rano widać nowość na ulicy,
W każdej gazecie można spotkać nowa treść,
Tu naukowiec odkrył nieznana nikomu wartość,
Tam w planach przekreślono ślady białych miejsc...
Zdejmijcie z oczu przydymione okulary,
Usuńcie gałąź sucha rzucającą cień,
Spójrzcie -
jakie piękne jest nasze życie,
Chociaż trudny jest każdy jego dzień!
[1959 - debiut poetycki,
1984 - druk na łamach "Nike"]
(refleksja współczesna )
Blednie w mej pamięci
Strumyk krwi obydwu,
Krzyk dawno zasypała cisza.
Tam, gdzieś przy studzience
Wyrósł słup gmaszyska,
Nie straszą zgliszcza.
Leżeli pokotem
Wtuleni w łachmany,
Żar z swetrów,
A może z szalików,
Jak strumyk gasnący
Cichym, mokrym tchnieniem
Spływał z chodnika...
Pamiętam ich oczy
Zmrużone rzęsami,
Wyblakłe, jak listki jesienią.
Ścisnęła mą rączkę
Prowadząca chłopca
Druga dziecina.
Już krzyżyk kolejny
Wyrasta na garbie,
A piętno pod czaszką wciąż boli:
"..leżeli pokotem,
żar spływał z chodnika"...
Spać by w noc dali!
Wnuk w książkach dziś czyta,
Że wróg dziadkom sprzyjał,
Więc widać TO nie tak się działo!
I jak on ma wierzyć,
Że ja i c h widziałem?!..
Przekazał mi smyk znak pokoju!
[1999]
wczoraj leżał trup
na ulicy
nie mógł biedak
dopełznąć gdzie trzeba
pierwszy kontakt
sypnął żartem
na rauszu
o czym chciałbym światu
zaśpiewać
ot' karetka nie dotarła
do golca
nie trafiła ani w czas
ani w adres
znów klepsydra
na bramie zapłacze
przy kopczyku
zasadzi wiatr malwę
on nie zginął od kuli
na froncie
nie wyciągnął
dzieciaka z pożaru
czemu ludzie
tak źle mówią o nim
skoro tylko
na pysk
skoczył
z domu
co to dzisiaj kogo obchodzi
czyjeś serce
czy głowa
czy nogi
po godzinach już było
więc szkoda
czasu swego
atłasu
i drogi
sprawdzi tylko mu
mistrz ceremonii
czy rzezany był
chrzczony
być może
bo czy sypać mu
piachem święconym
czy wystarczy westchnąć
mój Boże
[2000]
Dać majeranku czy papryki?
- pytał się kucharz dietetyka,
a bieda-zupka stygła w garnku,
a bezrobotny z głodu zdychał.
Pachnie mównica maścią przednią
tuszując w smogu smugę smrodu,
a babuleńka biedna padła,
ta która...
...w poczuciu dobra społecznego,
spełniając obowiązek obywatelski,
odeszła kiedyś od garów w kuchni,
by udać się do pobliskiej szkoły,
w której mieściła się komisja wyborcza
i kryjąc się przed nią za kotarą
zrobiła znaki krzyża ślinionym ołówkiem,
by wybrać spośród tłumu kandydatów
osoby godne, sprawiedliwe, mądre,
uczone w piśmie, obeznane w dziełach,
nader wrażliwe i przewidujące,
przykładne w domach, sprawiedliwe w sądach
śpiewające dawniej kiedy ranne zorze,
później tysiące rąk w ukochanym kraju,
teraz Boże coś Polskę, codziennie od wschodu...,
a więc ta,
która wybrała nadzieję narodu.
[1997]
Tę refleksję zaduszną poświęcam nieznanemu mi
Karlowi Arltowi (1881-1920) i wszystkim jego Sąsiadom.
Czas wysupłał mu napis z cmentarnych kamieni
stoi wśród drzew samotnie
oparty o żałość
kryjąc w sobie historię dziesiątek kamieni
ludzi którzy odeszli
w krzywdę zapomnianą
wykuty ślad pamięci pozostał w kamieniu
rzuconym nie na szaniec
lecz w przeszły cień świata
i straszy bezmyślnością wśród resztek kamieni
kradzionych
bezczeszczonych
jak gałąź złamana
"Hier ruth in Gott... te słowa wykute w kamieniu
wnukowi przeczytałem
szeptem bo też cierpiał
...mein lieber Gatte unser guter Vater...
- serca nam rozmiękczyły
i jeszcze ... der Bergman"
czy górnik ten mąż-ojciec wśród setek kamieni
może swą służbę pełnić
w kopalni niebieskiej
jeśli tu twór haniebny czucia swe skamienił
niszcząc,
burząc
i łamiąc
co zostało jeszcze
chylę skroń,
wnuk zapala świeczkę przy kamieniu
to nie człowiek zawinił
lecz bydlę nie-chciane
gdyby tak każdy inny rzucił weń kamieniem
powstałby duży kopczyk
Temidzie oddany
ścieżka buszem prowadzi do tego kamienia
po obu stronach groza
ślad ludzki zanika
idę
i szukam tropu po innych kamieniach
wstyd mi tak iść nieludzką
dróżką tą donikąd
Glück auf!...
zaś krople czasu drążą wstyd w kamieniach
czuję ich sznyt
świat chłonę
przyszły obraz tworzę
myślę że kiedyś stanie tu pomnik z kamienia
pod którym wnuk Ci powie
górnicze Szczęść Boże!
[2 listopada 2000.]
[ballada łach-man'a z kosturem]
w kapeluszu na czole,
z chucią w skroniach i w sercu
sen się spełni, gdy wąsy wyrosną
lecz cię proszę byś nie był
jak dmuchawiec przeciętny,
lecz kwitnącym kasztanem
lub sosną
lato minie strudzone
pracą w biegu za chlebem
drzewa wzrosną przy płocie zasiane
lecz cię proszę byś wybrał
pośród wielu wariantów
siewki dobrze przez ojców sprawdzone
jesień spełnieni się w krasie,
owoc błyśnie kolorem
sięgnie po nie twa dłoń wyciągniętą
lecz cię proszę byś wiedział
ręce czyste są ważne
o tym wnuku do końca pamiętaj
zima bielą świat skryje
wąs siwizną przestraszy
stare drzewo pochyli się marnie
lecz cię przed nią ostrzegam
różni ludzie mijają
i nie każdy z nich próchno przygarnie
czarne wrony jak kropki
całun śniegu ozdobią
wśród podmuchów na polu
wśród mgławin
jak nie będziesz bałwanem
to na Boga znak dany
ktoś ci strzygę solidną postawi
[2003]
W zamyśleniu odwróciłem głowę
chcąc powrócić do rodzinnej arki
by w kajucie praojców
gdzieś na półce pradziadów
znaleźć geny dobrzyńskiej poczwarki
czy z zygoty się wykluł embrionek
czy z ziarenka nowy kiełek ziarnka
odwróciłem w zamyśleniu siwą głowę
skąd pochodzisz moja pra-pra-pra-poczwarko
czy mój kiełek też pragnął wilgoci
czy do życia się garnął i ciepła
przekazałaś mi Panie historyję gatunku
musi moja była bardziej niezwykła
latem myśli mam złote jak żyto
turgor wnętrze rozsadza od środka
jak w pszenicy pęcznieje mi młodość
jak dmuchawiec rozsiewam nasionka
poleciały gdzieś w świat za oknami
omijając wśród traw różne świństwa
co wyrośnie z tych moich nasionek
jak im minie beztroskie dzieciństwo
pytań wiele
i zamyśleń wiele
a na jedno szczególnie się silę
jak z tej pra-pra- bezbarwnej poczwarki
mógł wyfrunąć tak ohydny motylek
[:-)) wiosną, 2003]
(fraszka dłuższa)
Kanapka zachęca do wzięcia
i kusi zestawem kolorów -
to listkiem sałaty,
to skrawkiem papryki,
plasterkiem wędliny
z indyka lub dzika,
to jajem i grzybkiem,
szyneczką lub rybką,
aż ślinę na widok jej łykam.
A pachnie to wszystko bogato,
bukietem zapachów mnie wzbudza -
majonez,
oliwka,
karotka,
cebulka,
z tej keczup czerwienią wybucha!
Już żuję te słowa ze smakiem
i kiedy pogryzę te to-to,
to myślę, że podczas trawienia
kanapka nie zmieni się w złoto.
Tu sąd o pismaku się snuje,
a morał układa się równiej:
ja każdą kanapkę z radością smakuję,
on woli wciąż babrać się w...
...w tej drugiej stronie każdego zjawiska, a fe!
[:-)) wiosną, 1999]
(fragmenty wiersza)
Ogłosił światu mędrzec
w zamku Sinobrodego (George Steiner, 1971 r.)
że młodsza cześć ludzkości
w matrycy dźwięków trwa
z łomotu rytmu rocka
wyrwał się bitnik młody
wciśnięty w polskie dżinsy
grał
śpiewał
jarał
grzał
Był rok 47
wahał się "Ocalony" (Tadeusz Różewicz, t. Niepokój, 1947 r.)
nad tym co warte
godne
a ty - gdybyś nim był?
glany dzwonią ćwiekami
frędzlami błyszcza spodnie
spadaj - cedzisz zgredowi -
bo obcy
a tyś czyj?
Śpiewasz o miejscu w świecie (Bunkier, Polska)
o kraju szarych ludzi
przeżartym świecie kłamstwa
o którym gówno wiem
a obok
nad mą rzeka
punk się nad ranem budzi
lub inne łyse zwierze
hardrocków słyszę hymn
Dzwonek
przerwa
na metę!
slang
ksywy
prysk na ścianę
zgred nudził na polaku -
nie ma się cieszyć czym
- czytałeś Różewicza?
w porząsiu gość
nie powiem
dał Ludziom do myślenia
...kopsniętej szlugi dym
A chce się śpiewać światu (Fort BS, Gdy świat...)
by przestał już się zbroić
zabrał etaty z wojska
i oddał broń do hut
trepów do wariatkowa! -
o swoje walczyć trzeba (Proletaryat, Wystarczy iskra)
o prace
ziemie
domy...
rozumiesz Stary
- bunt!
Wybrałbym prawdę
cnotę
czego ty rżysz palancie
chodzi o coś, co w środku
co każe
grzeje
tkwi
spuściłbym w przepaść gościa
który by we mnie zwątpił
który nie czuje ciepła
tętniącej w żyłach krwi
Pytasz Starcze o piękno
męstwo
miłość
i dobro?
Poeta zderzył słowa
nie mówiąc nic co nieść
i teraz znów gdy łajno
w kronikach nam przysycha
wyć chce się
skomleć chce się
to pula łzawych reszt
Co mi tam wielkie słowa
piękna szukałem w buszu
w mokrej trawie Jarocka
w drgających falach strun
przykryty łeb kapturem
i śpiewająca dusza
tam z Różewiczem piłem
pienisty z puszki płyn
Znalazłem przyjaciela
źle w życiu być samotnym
gardzę występkiem każdym
- reszta
to moja rzecz
gdy sięgnę do sztambucha
i targnę struny pudla
zadźwięczy moja prawda
cieniutka tak jak nic
Znów dzwonek
lekcji koniec
tumult pędzonych koni
gwar
krzyki
- oddaj zeszyt!
i luz
i pełny śmiech
i jeszcze tylko słowa
piosenki zabronionej:
motyl poprzedza babę
a ona niesie śmierć.(Acid Drinkers, Balbinattor Edzy)
1997 r., w antologii "Wrastanie", wyd. "Obrzeże"
[Szukaj: Tadeusz Różewicz Ocalony, w t. Niepokój, 1947 r., George Steiner "W zamku Sinobrodego", 1971 r.
W tekście wykorzystano wypowiedzi uczniów szkoły górniczej na lekcji jez. polskiego w 1995 r. oraz cytaty z piosenek zespołów Bunkier (Polska), Fort BS (Gdy świat...), Proletaryat (Wystarczy iskra), Acid Drinkers (Balbinattor Edzy)]
LINKI SPONSOROWANE
prasy hydrauliczne | prawo pracy | restauracje w Poznaniu | katalog stron | góry izerskie